

Nie jestem ostatnio wielkim odkrywcą, nie mam chęci na prowadzenie bloga, ale jednocześnie nie chce przerywać juz ponad rocznej działalności. Przełomowy moment nastąpił wczoraj kiedy wstawiłam głupią gumkę do tej kiecki. Momentalnie wrócił mi wigor i zachcialo mi sie zrobić nawet zdjęcie! Jako, że jestem już jedną nogą na wakacjach miałam czas się pogiąć przed obiektywem.
Co do zestawu, jest tak jak mówiłam prosty jak cep, bo nie mogłam się doczekać żeby zaprezentować efekt moich zmagań z igłą i nitką i nie chciało mi się kombinować więc wrzuciłam na siebie marynarke pochodzącą jeszcze z czasów katalogu h&m jesień 2007 kiedy to przetrzepałam caly haem w podzukiwaniu takiej i znalazłam tyle, że po paru miesiącach i oczywiście na niezawodnych ciuchach(a zeby bylo smieszniej tez hmową).
Niech was nie zmyli to zdjęcie, spódnica dużo lepiej leży niż to wygląda na obrazku!
piątek, 5 czerwca 2009
bombka
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Etykiety
- by the way (3)
- cenne nabytki (11)
- DIY (1)
- Ewelina (1)
- inspiracje (1)
- koniec wygłupów (1)
- rower (2)
- self-made (3)
- sesjunie (8)
- ubrania (3)
- wczytuje się (4)
- wyglądam (36)


8 komentarze:
super - umiesz szyć?? :)
uwielbiam chwile takich twórczych przebłysków - od razu się w człowieku budzi radość życia! :)
a wczoraj taki oto impuls do mego zmęczonego sesją mózgu dotarł - "Martyna! Ścinasz włosy!"
Jak ciekawie można odmienić zwykłą spódnicę. Świetny pomysł. :)
boska jest, o tak! ;))
bardzo podoba mi się kolorystyka spodniczki.
strasznie piękny wzór. Nowa wersja - super.
Piękny zestaw. Wyglądasz świetnie w tej stylizacji :))
spódnica cudna, uwielbiam bombki :)
Żadne zdjęcie mnie nie zmyli co do genialności tej spódnicy ;)
Prześlij komentarz